sobota, 27 maja 2017

Świętujmy Dzień Samorządu Terytorialnego...



Dzisiaj, czyli 27 maja obchodzimy Dzień Samorządu Terytorialnego... 

Warto zaznaczyć, iż jest to już 27 rocznica wolnych wyborów do rad gmin, które, po raz pierwszy, odbyły się 27 maja 1990 roku...  

Jest to święto całej lokalnej społeczności… wszystkich aktywnych mieszkańców… którzy wspólnie budują samorząd... 

Samorząd jak sama nazwa sugeruje „rządzi sam”… posiada bowiem własną, demokratyczną organizację, ustaloną przez ustawę i własny statut… corocznie uchwala własny budżet… swoje decyzje podejmuje w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność… 

Ważnym jest aby przedstawiciele samorządu byli „sprawni” i dobrze zorganizowani, ponieważ tylko w taki sposób mogą wiele zdziałać… Samorządowcy powinni:

  • zachęcać mieszkańców do aktywności i animować gminne życie… 
  • zapewniać komunikację pomiędzy wszystkimi szczeblami samorządu…  
  • słuchać głosu mieszkańców… 
  • organizować i aktywnie uczestniczyć w lokalnych debatach…

Bowiem poprzez dialog, choćby łatwiej podejmuje się decyzje… 

Dla mnie osobiście jest to ważna data, gdyż jako wieloletni samorządowiec czuję się odpowiedzialna za realizację zadań, które naszym Mieszkańcom, poprawiają warunki życia… przez co nasze Małe Ojczyzny nieustannie się rozwijają… stają się coraz bardziej bogate materialnie… ale przede wszystkim obywatelsko… 

Z okazji Dnia Samorządu Terytorialnegoradnym, sołtysom, pracownikom samorządowym oraz wszystkim tym, którzy związani są z samorządemżyczę wielu, fantastycznych pomysłów, niesłabnącego zapału do pracy oraz powodzenia w realizacji nowych, ambitnych zamierzeń...






czwartek, 25 maja 2017

Domowe sposoby na oparzenia słoneczne…





Dopadło mnie… pierwsze, majowe, prześliczne słońce… Twarz i ramiona czerwone… Ten typ… urody tak ma… ;) Przyszedł więc czas abym coś na ten temat napisała… Jestem pewna, że każda z nas chociaż raz w życiu nabawiła się oparzenia słonecznego… 


Teraz będę się wymądrzać… przed wyjściem na słońce – plażę – ZAWSZE – należy zastosować odpowiednie kosmetyki do opalania… Szkoda, że przedwczoraj i wczoraj o tym nie pamiętałam… Ale wróćmy do tematu…  Filtr jest gwarantem ochrony przed szkodliwym działaniem promieni UV… W każdym przypadku zastosowania różnych faktorów, i tak Kochane się opalimy… Naprawdę… Każdy nawet ten najwyższy filtr przepuszcza jakąś część promieni słonecznych... Gdy tego nie zrobicie, będziecie przeżywać to co ja obecnie… Choćby pieczenie czy swędzenie… 


Jak złagodzić nieprzyjemne objawy? 


Po pierwsze – po powrocie z kąpieli słonecznej weź chłodny prysznic… Pomoże obniżyć temperaturę palącej skóry… Woda musi być chłodna, co nie oznacza lodowata… pamiętaj! Niesamowita ulga… Następnie zastosuj kwaśne mleko, kefir lub jogurt naturalny... Schłodzą ciało… Przyniosą ulgę… Zapomnimy o pieczeniu…


Bardzo pomocnym jest schłodzony sok z aloesu… Hoduj tę roślinę w domu… A w przypadku oparzeń słonecznych, po prostu ją użyj… Sok z aloesu nie tylko łagodzi podrażniona skórę ale przede wszystkim regeneruje skórę…


Okłady z zielonej herbaty ochłodzą rozgrzana skórę i przyspieszą gojenie zniszczonego naskórka... Sprawdzone… Natomiast olejek lawendowy rozsmarowany na spieczone miejsca, zmniejsza łuszczenie skóry, przyspiesza gojenie i łagodzi ból… Kompres z sody oczyszczonej ochłodzi skórę i złagodzi zaczerwienienia...


Jeżeli ww. środki nie pomagają, musisz się wybrać do apteki… Tam zakup D-panthenol (krem, piankę), Maść propolisowa 3%, Apipanten, Apiżel, Propolan, spray chłodzący – Pharmadose Kid, Thermi żel, Revaxil, maść – Hydrokortyzon…


Mam nadzieję, że nie doprowadzisz się jednak do takiego stanu…  Choć przyznam, że sama kiedyś tak się „spaliłam”, że… musiałam korzystać ze środków farmakologicznych… Nie polecam… 

Tak więc mam nadzieję, że podczas wakacji będziesz pamiętała o kremach z filtrem i bez przeszkód cieszyć się będziesz błogim lenistwem, morzem, plażą i złocistym piaskiem!





wtorek, 23 maja 2017

Gołąbki z młodej, włoskiej kapusty… pycha…



Wczoraj, w telewizji, oglądałam program kulinarny… Gospodarz właśnie serwował gołąbki całe zanurzone w sosie pomidorowym… z koperkiem na wierzchu… 

Ależ mi zapachniało… Sklep był jeszcze otwarty… o 22:00 były już gotowe… Może dzisiaj, któraś z Was również przygotuje takie smakowitości? Gorąco polecam…

 

Składniki:

  • dwie główki kapusty włoskiej
  • 300 g ryżu
  • 200 g kaszy gryczanej
  • 1 kg mięsa mielonego - najlepiej z łopatki
  • 3 cebule
  • 12 pieczarek
  • majeranek, cząber, tymianek, sól i pieprz
  • bulion
  • olej rzepakowy
  • przecier pomidorowy

 

Przygotowanie:

Kapustę myję, wycinam głąby, parzę liście… Ryż i kaszę gryczaną gotuję Al ‘ente... Cebulę kroję w kostkę i szklę na oleju rzepakowym… Na sam koniec dodaję do niej pokrojone drobno pieczarki…

Do miski dodaję mięso mielone, ryż, kaszę gryczaną, podsmażoną cebulkę z pieczarkami, doprawiam pieprzem, tymiankiem, majerankiem oraz solą (dużo, gdyż młoda kapustka wszystko wchłonie)... Wszystkie składniki dokładnie mieszam…

Tak powstały farsz zawijam w liście młodej kapusty i układam ciasno w wysokim rondlu... Ułożone gołąbki zalewam bulionem... Gotuję na małym ogniu przez około 40 minut… 10 min przed końcem – dodaję (polewam) przecierem pomidorowym i tak zagotowuję całość… Pycha… Palce lizać…

U mnie, od wczoraj, unosi się zapach gołąbków... U Ciebie może dzisiaj zagoszczą? Smacznego…