niedziela, 5 lutego 2017

Protokół dyplomatyczny i etykietę... powinniśmy znać i stosować ot co...



W ostatnią sobotę, na studiach podyplomowych, mieliśmy wykłady z protokołu dyplomatycznego i etykiety w administracji publicznej. Sądzę, że takie zajęcia powinny odbywać się, choć w podstawowym wymiarze, już w szkole podstawowej. Natomiast dalej w szkole średniej winny być kontynuowane. Taką wiedzę, oczywiście niektórzy wynoszą z domów… ale powiedzmy sobie szczerze, że jeszcze daleko nam wszystkim do perfekcjonizmu w tej dziedzinie…


Pierwsze zasady, czyli jak powinny być zawieszone flagi na masztach, kogo powinno się sadzać w samochodzie obok kierowcy bądź szefa najpewniej Was nie interesują ale już temat dress cod’u (o czym już pisałam), zaproszeń, plan posadowień gości, nakryć stołu, najpewniej Was zainteresuje… Bo te reguły powinniśmy stosować również w życiu prywatnym…


Swoją drogą, po opublikowaniu mojego postu o „dress cod’zie”, wywiązała się rzeczowa dyskusja: „a dlaczego tak sztywno… pracownica urzędu w jeansach, balerinach, koszuli, marynarce jest OK… a za drogie ciuchy… i wiele innych kontrargumentów dyskutujących”… No to teraz moje Kochane chcę Was poinformować, że wiedza zdobyta na tych zajęciach tylko potwierdziła moje tezy a wręcz je zaostrzyła…



Dress code – do pracy nie chodzi się w jeansach, balerinach! To złamanie wszelkich reguł… Tak, normą są koszule z długimi rękawami, wystającymi 1 cm poza marynarkę… maksymalnie do dwóch ozdób maksymalnie… spódnica za kolana… spodnie ale materiałowe… buty na 2 cm obcasie (kobiety oczywiście)… zawsze pończochy lub rajstopy… Najlepiej ubrać się w garnitur lub kostium, naturalnie musi być dobrze dopasowany i w stonowanych kolorach… Są to nieformalne ubiory do pracy…


Ubiory koktajlowe – to garnitur, stonowany krawat, biała koszula, kostium lub sukienka…  

Ubiory formalne – to żakiet, smoking (z czarną muchą), frak (przeważnie z białą muchą)… dla kobiet – oczywiście suknie… 


Zaproszenia -  lub karty zaproszeniowe winny zawierać następujące dane: z jakiej okazji, kto, kogo, kiedy i na jaką godzinę zaprasza… Zaproszenia zawsze powinniśmy mieć ze sobą… 



W prawym dolnym rogu stosuje się następujące zwroty: 

  • R.S.V.P. (skrótowiec z franc. répondez s'il vous plaît) do dnia…. powinniśmy pod tą datą podać nr telefonu – na taką prośbę osób zapraszających musimy zawsze odpowiedzieć do dwóch tygodni – i odpowiadamy tak lub nie… gdy odpowiadamy nie – dobrze byłoby abyśmy mieli wymówkę,
  • R.O. (skrótowiec z ang. regrets only)– odpowiadamy tylko wtedy, gdy nie możemy przybyć.

Plan posadowień gości – fantastyczna sprawa… małżeństwa przeważnie siadają obok siebie… natomiast wg przyjętych zasad… małżeństwa powinny być rozsadzone, aby w czasie przyjęcia móc konwersować z osobą obok… dodatkowo goście winni być pousadzani wg „ważności” co oznacza, iż osoby najważniejsze dla gospodarzy winny siedzieć obok nich… acha wyróżniamy dwa typy sadzania gości i gospodarzy:

  • wg typu francuskiego - Gospodyni winna siedzieć na głównym miejscu naprzeciwko drzwi (wejściowych do salonu, pokoju bądź sali) aby widziała co się dzieje wokół, natomiast gospodarz winien siedzieć tyłem do drzwi naprzeciwko gospodyni… I teraz na przemiennie usadzamy gości rozpoczynając od zasady „prawej strony” (tzn. najważniejszy gość po prawej stronie gospodyni, kolejny po prawej stronie gospodarza, potem po lewej stronie gospodyni… i tak dalej)…

  • wg typu angielskiego – Gospodyni siedzi po prawej stronie czoła stołu – naprzeciwko Gospodarz, natomiast goście również sadzani są naprzemiennie stosując zasadę „prawej strony”…



Ciekawe prawda? Tym bardziej, że zawsze mamy z tym problem… A tu mamy gotowe rozwiązania, które wg mnie możemy stosować w każdej nadarzającej się ku temu okazji…

Nakrycie stołu - obok przedstawiam prawidłowo nakryty stół...


oraz poniżej kieliszki z oznaczeniem który do jakich trunków:
 



 

I wizytówki – tu obowiązuje zasada „im mniej tym lepiej”… tak więc imię i nazwisko, adres, nr telefonu i starczy Kochani… czarny tekst na białym tle… Elegancja, prostota… żadnych stanowisk, żadnych tytułów… Takie są kanony dzisiejszych wizytówek…




Na koniec zostawiłam Wam parę ciekawostek, otóż w wysoko postawionych rodach... patrz w międzynarodowej dyplomacji - nietaktem jest:
  • powiedzenie "na zdrowie", po czyimś kichnięciu...
  • powiedzenie "dziękuję" za każdym razem gdy kelner przynosi jakieś danie...
  • powiedzenie "smacznego" np. gdy ktoś zaczyna jeść... - skinienie głowy gospodyni świadczy o rozpoczęciu obiadu lub poczęstunku - nic więcej - i to zawsze gospodyni rozpoczyna i kończy przyjęcie...
  • a i dla nas wszystkich: serwetkę podaną do obiadu kładziemy na uda (nie wiążemy pod brodą!) i po każdym posiłku - delikatnie wycieramy usta (kobieta nie może pozostawić śladu szminki na kieliszku - tym samym popełnia fopa...)...
Pamiętajmy o tym! 
Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam ciekawy temat, natomiast sobie… utrwaliłam wykłady… Cenne wykłady… Gorąco zachęcam do zgłębiania tajników etykiety, bo nigdy nie będziemy czuli się zaszczuci i zestresowani, gdy znajdziemy się w opisanych ww. sytuacjach… wiele z nich możemy przenieść do naszych domów… dobrego wychowania nigdy za wiele… 






sobota, 4 lutego 2017

Tęsknię za wiosną, bo ogród i kwiaty to moja pasja…



Dawno temu, gdy byłam małą dziewczynką… moje dwie babcie wraz z mamą zamawiały, po kryjomu przed mężami, z firm wysyłkowych, wszystkie możliwe nowości kwiatowe… Wtajemniczyły mnie w ten precedens, gdy pewnego razu „nakryłam” je w kuchni… wybierały właśnie cesarską koronę i trawę pompasową… Po otrzymaniu przesyłki, dzieliły je między siebie i sadziły w swoich ogrodach… Gdy zakwitały, sprawiały Im ogromną przyjemność, cieszyły się z każdego nowego przyrostu… 


Stąd też i moje zamiłowanie do kwiatów... Kupuję je na wyprzedażach ale również z firm wysyłkowych… Na zdjęciach kuszą piękną barwą oraz kształtem… W praktyce trzeba się „nachodzić” koło nich aby oddały swoje piękno ale zawsze odpłacają… Po zakwitnięciu ogród wygląda przepięknie, a najbardziej cieszy „pańskie oko”…


Odgrywają ogromną rolę w moim życiu… Zarażona pasją… uwielbiam je sadzić lub przesadzać aby zaraz potem oczekiwać od nich pięknych kwiatów, które później wykorzystuję do bukietów lub wazonów. Niejednokrotnie pozwalam im po prostu rosnąć w ogrodzie…

Po każdym ciężkim dniu w pracy, idę do mojego ogrodu aby  poprawić jego wygląd... Tym samym odstresowuję się, nie myślę w tej chwili o niczym, tylko ciężko fizycznie pracuję... Pomaga za każdym razem...

 

W swoim ogrodzie prócz iglaków, które stanowią tło dla kwitnących… posiadam krokusy, żonkile, skalnice, floksy, azalie, różaneczniki, prześliczne liliowce, juki, hortensje, tulipany, żonkile… i wiele innych… Uwielbiam gdy kwitną tulipanowiec i akebia, bo mają przepiękne kwiaty pachnące cynamonem…


Zachęcam do takiego wykorzystywania wolnego czasu, bo kwiaty wynagradzają nam trud włożony w ich uprawę... Kawa na tarasie wśród kwitnących i pachnących drzew i krzewów smakuje bosko... niebiański smak... niezapomniane miłe chwile... 

Tęsknię już za wiosną, a Wy? Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty...


 



czwartek, 2 lutego 2017

Ślub… jeden z najpiękniejszych dni w życiu…



W przyszłym roku będziemy obchodzić 20-stą rocznicę ślubu… Porcelanowe gody… „Ten dzień” pamiętam ja z obrazka… Piękna suknia… Goście… Ślub cywilny, potem kościelny… i wesele do rana… ach… piękne wspomnienia...



Małżeństwo to piękno –
bycia we dwoje.
Małżeństwo to poszukiwanie –
drogi do celu.
Małżeństwo to skarb – 
którym jest Wasza miłość.
Małżeństwo to Wy – na zawsze razem.

Jak ja zazdroszczę dzisiejszym nowożeńcom… W tamtych czasach nie można było przystrajać kościoła… Balony były tylko w trzech kolorach… Wymarzyłam sobie błękitne dodatki… Graniczyło z cudem zakupienie takowych… Ale dałam radę... błękitne róże, błękitne balony, błękitne zaproszenia, błękitna kolia i kolczyki… Biały garnitur z błękitną różą prezentował się prześlicznie… no, dobra... Pan Młody... ;)



Ale wróćmy do tematu… Obecnie istnieją firmy, które dekorują kościół, salę, samochód… Wspaniała sprawa… Sama czasem myślę aby otworzyć „coś takiego”… Może w dobie „kryzysu” pójdę za głosem serca… Mam tyle chętnych dziewczyn, które wspólnie ze mną mogłyby współpracować i organizować takie przedsięwzięcia… Zobaczymy… Znowu zeszłam z tematu…



Zaproszenia można zamówić w internecie… można również przygotować samemu… Ileż frajdy i zadowolenia z tworzenia… Tyle wzorów ile osób chcących je wykonywać… Przepiękne podziękowania dla przybyłych gości… w formie cukierka, aniołka, flakonika… Kiedyś nie do „ogarnięcia”… Te pomysły „przyszły” z zachodu… i akurat te bardzo mi się…



Suknie… wiadomo, że każda Panna Młoda wygląda przecudnie… ale w dobie przepięknych sukien (z trenem lub bez, z koronką lub bez, z odkrytymi ramionami lub całkiem zabudowana), każda z Pań wygląda jeszcze piękniej… Garnitury… tu klasyka wygrywa… Choć „mój” biały podoba mi się najbardziej… Spaja… Para stanowi jedność… Ekstrawagancja… cóż, tego dnia można…



Ślub to dzień, w którym powinniśmy być wypoczęci, a przede wszystkim uśmiechnięci… 

Dla Pary Młodej to szczególny dzień... 

Są zdenerwowani, martwią się o każdy szczegół… Pomóżmy Im przebrnąć i przeżyć ten piękny, mimo zdenerwowania, dzień... Uśmiech na Ich twarzach nie powinien zanikać… To Oni tworzą atmosferę… ale my jako goście również... Nie zapominajmy o tym... 
 
Mój piękny Panie... piękny tekst, pięknej piosenki... Czas do ślubu iść...