niedziela, 23 października 2016

FIT... to sposób na życie



FIT... to sposób na życie

Ostatnio bardzo modne stało się powiedzenie FIT, które odnosi się do sposobu życia, bo obejmuje żywienie jak również uprawianie różnego rodzaju sportów. 


Faktycznie nasze dzieci (no może prócz moich – bo Chudziakami są z nazwiska, mają również wspaniałą przemianę materii – nie nadążam gotować) siedzą często-gęsto przed telewizorami lub komputerami, jedząc chipsy lub inne tuczące przekąski.


Kochane Mamy, wiem, że nam często się nie chce, że jesteśmy zmęczone, że najchętniej my same zasiadłybyśmy w fotelu przy kawie i cieście, ale to na nas spoczywa obowiązek wdrażania zdrowego odżywiania. Nie będę moralizować, bo sama tego nie lubię, ale przerażające są skutki złego żywienia dzieci (słabe serce i kości, brak witamin powoduje zachwianie układu odpornościowego i wiele innych mających odzwierciedlenie w badaniach).


Zamiast kupowania kolejnej paczki chipsów – kupmy tak pyszne polskie jabłka i marchew i zróbmy z nich surówkę. Moi synowie się nią zajadają, zresztą nie tylko oni… Fajne jest to, że dzieci odpowiednio zachęcone, pomogą Wam w przygotowaniu takich rarytasów. Należy tylko spróbować. 


 
Zamiast kolejnej paczki paluszków i krakersów, pokrójmy jabłka, banany, kiwi i wszystkie inne owoce jakimi dysponujemy, zmieszajmy składniki i podajmy w ciekawych pucharkach – dzieci uwielbiają jeść kolorami…


Zamiast zamawianej, gotowej pizzy, przygotujmy danie z kurczakiem, sałatą, pomidorem, nasionami dyni i słonecznika oraz oliwy z oliwek. PYCHOTKA…


Gorąco nalegam i namawiam do zmian żywieniowych naszych pociech (ale również nas samych), bo to od nas zależy czy dzieci będą miały problemy zdrowotne czy tez nie… Zapobiegajmy zawczasu… A, jeszcze jedno nie zapominajmy o nawodnieniu - pijmy przynajmniej 1,5 litra wody dziennie! To bardzo ważne...


Jeżeli macie jakieś fajne przepisy, ślijcie, wymieńmy się pomysłami.



piątek, 21 października 2016

Domowy budżet


Domowy budżet



Każda z nas wie, ile się trzeba nagłówkować by na wszystko starczyło. Niestety wiele z nas żyje „od pierwszego do pierwszego”. Płace stoją w miejscu, natomiast ceny z dnia na dzień idą w górę. A to energia, a to gaz, a to ulubione masło… Dodatkowo dochodzą zaciągnięte w przeszłości kredyty a to na mieszkanie, a to na auto, a to na książki dla dziecka… 


Chciałabym Wam zaproponować abyście od przyszłego miesiąca rozpoczęły zapisywanie w notatniku, Exellu, bądź w zeszycie swoje dochody i wszystkie wydatki! Ale naprawdę wszystkie, łącznie z tzw. „zachciankami” – wszystkie znamy takie zakupy – zachciało mi się czekoladki, bluzeczki… Już po miesiącu zobaczycie, który zakup był fanaberią, z czego można zrezygnować, w imię tak długo oczekiwanego wyjazdu do kina lub na koncert ulubionego wokalisty bądź zakupu nowych czerwonych szpilek! Taki sposób zapisywania i podliczania swoich dochodów i wydatków pozwoli Wam na zaoszczędzenie być może kilkudziesięciu lub kilkuset złotych miesięcznie. Po paru miesiącach może być to znaczna kwota, za którą spełnicie marzenie swojego dziecka lub swoje. 


Ja stosuję taki mechanizm od wielu lat. Sprawdza się w stu procentach. Znajomy kiedyś śmiał się z mojej techniki. A od paru ładnych lat, sam stosuje tę zasadę. Złapał się na tym, że co miesiąc bezsensownie wydawał sporą część swojego budżetu na totolotek, z którego nie uzyskiwał żadnego dochodu.  Obecnie, z tego tytułu, miesięcznie oszczędza 48 zł, które przeznacza na lokatę dla syna (ponoć na studia). Pomysł godny powielenia...


Ciekawa jestem, ile z Was zainteresowało się tym pomysłem? Podejmiecie zadanie? To nic nie kosztuje, prócz szczerych chęci i wieczornego wpisywania każdego wydatku w rubryczki.


A może po takim „oszczędzaniu” pójdziecie z mężem na randkę, z kinem i kolacją w tle? Kiedy ostatnio byłyście na takim „wypadzie”? Piszcie proszę…    



czwartek, 20 października 2016

Uśmiechajmy się do siebie



Uśmiechajmy się do siebie


Jestem niepoprawną optymistką, która zawsze znajdzie „jakieś” wyjście z sytuacji… Mam to po mamie, która się nigdy nie poddaje i zawsze chodzi uśmiechnięta. Tak, uśmiechajmy się do siebie, bo to sprawia, że życie, i tak trudne do przebrnięcia, wydaje się milsze i łatwiejsze.


Od czasu do czasu, porannym mailem, moim współpracownikom i przyjaciołom wysyłam takie oto zdjęcia (oczywiście ściągnięte z sieci):


 




Za to od Nich w podzięce, otrzymuję ogrom ciepłych słów i wielką moc pozytywnej energii… Tak się zaczyna kolejny, wspaniale zapowiadający się dzień. Muszę przyznać, że jak idę na urlop lub z jakiegoś powodu nie wyślę takich maili bądź sms-ów, otrzymuję telefony: „Dlaczego dzisiaj nie otrzymałam od Ciebie „czegoś pozytywnego”? A może coś się Tobie stało? Może potrzebna jest Ci pomoc?” – pytają.


Przyznacie, że to miłe i, że jest to rewelacyjny pomysł! Zastosujcie go u siebie, zobaczycie, że życie stanie się naprawdę weselsze a i ludzie bardziej milsi. Zorientujecie się również, że tak naprawdę do szczęścia niewiele potrzeba… Najpewniej każda z Was poczuje, że idzie dobrą drogą... A przecież o to chodzi abyśmy czuły się wspaniale bo to MY wytwarzamy ciepło i klimat wokół…



Obiecajcie mi proszę, że jutro z rana napotkanym osobom bądź swoim współpracownikom powiecie coś miłego… To naprawdę niewiele kosztuje a może zdziałać cuda…


wtorek, 18 października 2016

Nadszedł czas przeziębień


Nadszedł czas przeziębień



Ja co roku, o tej porze, niespodziewanie przychodzą gorączka i dreszcze, zaczyna się kichanie, przeziębienie w domu… 
Nie wiem jak Wy ale ja kocham ogród, z którego corocznie wyczarowuję wspaniałe soki, konfitury i nalewki, które stosuję na różnego rodzaju jesienne i zimowe dolegliwości moich domowników. Każdego lata, z własnego ogródka, zbieram maliny i jeżyny, i robię z nich domowe soki. Moi synowie przepadają za ich smakiem. Corocznie z czterystu kwiatów mniszka lekarskiego (pot. mlecz), przygotowuję około 50 małych słoiczków „miodu na przeziębienie”. Sok z malin oraz syrop z mniszka codziennie dodaję do herbaty bądź rozcieńczam z wodą. Późnym latem z wiśni przygotowuję „wiśnióweczkę”, a jesienią, z pigwowca wykonuję (ponoć) najlepszą nalewkę na dreszcze…
 
Poniżej podaję parę przepisów, może w przyszłym roku same przygotujecie takie przysmaki dla swoich domowników… A może przyślecie mi jakieś nowe, sprawdzone przepisy na domowe przetwory, które pomagają w dolegliwościach zdrowotnych?! Wymieńmy się nimi… 
A może wykonacie domowe przetwory, które będą podarunkiem dla przyjaciół… To jest naprawdę wspaniały pomysł… Mój mąż tak „rozdaje” prawdziwki w occie… Rarytas, na który nasi przyjaciele czekają z utęsknieniem…


Syrop z mniszka lekarskiego


Składniki:
  • 400 szt. kwiatów mlecza,
  • 2 cytryny,
  • 1 litr wody,
  • 1 kg cukru.

Przygotowanie: kwiaty mlecza włóż do garnka, zalej zimną wodą i gotuj na małym ogniu przez ok. 15 min. Następnie garnek odstaw na dobę w chłodne miejsce. Po 24 godzinach wywar odcedź przez sito i dodaj do niego sok z cytryn oraz cukier. Całość wymieszaj i gotuj na małym ogniu do czasu, aż uzyskasz konsystencję lejącego miodu (ok. 2 godzin). Tak powstały syrop przelej do słoiczków. Zagotowuję 5 min i niosę do spiżarni.


Przepis na syrop z mniszka lekarskiego

Składniki:
  • 1 litr kwiatów mlecza,
  • 2 cytryny,
  • 1 litr wody,
  • 1 kg cukru.
Przygotowanie: kwiaty mlecza włóż do garnka, zalej zimną wodą i gotuj na małym ogniu przez ok. 15 min. Następnie garnek odstaw na dobę w chłodne miejsce. Po 24 godzinach wywar odcedź przez sito i dodaj do niego sok z cytryn oraz cukier. Całość wymieszaj i gotuj na małym ogniu do czasu, aż uzyskasz konsystencję lejącego miodu (ok. 2 godzin). Tak powstały syrop przelej do słoiczków. Termin ważności domowego syropu z mniszka mija po kilku miesiącach od daty przygotowania.


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/syrop-z-mniszka-lekarskiego-przepis-na-leczniczy-miod-z-kwiatow-mlecza_41461.html

Przepis na syrop z mniszka lekarskiego

Składniki:
  • 1 litr kwiatów mlecza,
  • 2 cytryny,
  • 1 litr wody,
  • 1 kg cukru.
Przygotowanie: kwiaty mlecza włóż do garnka, zalej zimną wodą i gotuj na małym ogniu przez ok. 15 min. Następnie garnek odstaw na dobę w chłodne miejsce. Po 24 godzinach wywar odcedź przez sito i dodaj do niego sok z cytryn oraz cukier. Całość wymieszaj i gotuj na małym ogniu do czasu, aż uzyskasz konsystencję lejącego miodu (ok. 2 godzin). Tak powstały syrop przelej do słoiczków. Termin ważności domowego syropu z mniszka mija po kilku miesiącach od daty przygotowania.


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/syrop-z-mniszka-lekarskiego-przepis-na-leczniczy-miod-z-kwiatow-mlecza_41461.html

Nalewka z pigwy

Składniki:

  • 1,5 kg owoców pigwy
  • 0,5 litra miodu
  • ok. 0,5 kg brązowego cukru
  • 1 l spirytusu
  • woda
Przygotowanie:
1. Dokładnie umyj owoce pigwy.
2. Pokrój je na kawałki, ale nie obieraj ze skórki.
3. Wsyp do słoika lub innego szklanego naczynia.

4. Spirytus rozcieńcz w 400 ml wody i zalej nim owoce.
5. Słoik zamknij i odstaw na 5-6 tygodni. Pamiętaj, aby codziennie lekko nim potrząsnąć.
6. Po upływie wyznaczonego czasu przygotuj syrop z 700 ml wody, cukru i miodu. Wodę zagotuj, jednocześnie rozpuszczając w niej miód i cukier.
7. Ostudzony syrop wlej do wyciągu z pigwy (owoce pigwy, które pozostaną, możemy wykorzystać do czegoś innego).
8. Wymieszaj syrop połączony z wyciągiem pigwy i przefiltruj go np. przez czystą gazę.
9. Przelej nalewkę do butelek.
10. Odstaw w zaciemnione miejsce na około 12 tygodni.