piątek, 12 października 2018

Złote mleko lekiem na wiele schorzeń.


W medycynie ajurwedyjskiej (starożytne Indie) stosowano złote mleko.  Ma ono wiele zastosowań na codzienne schorzenia i najważniejsze jest to, że to lekarstwo stosuje się do dnia dzisiejszego. Właściwości złotego mleka warto docenić szczególnie teraz w okresie jesienno- zimowym. Wszyscy wiemy jak łatwo o infekcje i przeziębienia. Złote mleko działa rozgrzewająco na organizm, wspiera układ odpornościowy, trawienny i poprawia nastrój.

Jak się je przygotowuje? Bardzo prosto. Składniki: szklanka mleka (najlepiej świeże, niepasteryzowane mleko krowie, kozie bądź migdałowe), 1 łyżeczka pasty z kurkumy, 1 łyżeczka tłuszczu (najlepiej masło klarowane lub olej migdałowy) oraz miód (jasny - np. lipowy lub akacjowy), imbir (działanie silnie rozgrzewające), cynamon (działanie antyseptyczne), goździki (działanie przeciwbólowe i wiatropędne), kardamon (pobudza apetyt, regulacja trawienia), czarny pieprz (intensyfikuje działanie kurkumy), chili (działanie przeciwzapalne i antynowotworowe), gałka muszkatołowa (działanie rozkurczowe i nasenne).

Złote mleko przygotujesz dodając tłuszcz i pastę z kurkumy do szklanki gorącego mleka. Można dodać do smaku miodu, ale dopiero, kiedy mleko przestygnie! Pamiętaj o tym, gdyż w innych okolicznościach traci swoje właściwości. Pozostałe składniki dodaj wedle uznania i upodobań. Jeśli mleko ma mieć działanie rozgrzewające i przeciw przeziębieniowe warto dodać do niego świeży, starty imbir. Mieszamy i codziennie piejmy.

A ja się przygotowuje pastę z kurkumy? Równie prosto.  Do gotującej się wody (pół szklanki) dodaj mieloną kurkumę (około 3 łyżki). Gotuj przez min. 7 min na bardzo wolnym ogniu cały czas mieszając, aż pasta zgęstnieje. W razie potrzeby dosyp kurkumy lub dolej wody. Gotową pastę można przełożyć do szklanego naczynia, zamknąć i przechowywać w lodówce do 21 dni.

Masz sprawdzone przepisy na domowe medykamenty. Podziel się z nami tą wiedzą?



środa, 10 października 2018

Suszony korzeń pietruszki – samo zdrowie.


Pietruszki nikomu nie trzeba przedstawiać. Dostępna jest w okresie letnim na każdym straganie i w każdym sklepie. Walory kulinarne pietruszki nikogo nie zaskakują, ale jej właściwości zdrowotne mogą zadziwiać. 


Suszony korzeń pietruszki nie traci swoich właściwości i może być stosowany jako zamiennik świeżego korzenia. Pietruszka wraz z selerem, marchwią i porem stanowi składnik tzw. włoszczyzny, na której bazie przygotowuje się pyszne zupy. 


Korzenie pietruszki (i nie tylko) po wymyciu i oczyszczeniu, kroi ostrym nożem na podłużne plastry grubości 0,5 cm. Tak pokrojoną pietruszkę zanurza, najlepiej na cedzaku, na 2—3 minuty we wrzącej wodzie, a następnie przelewa zimną wodą. Następnie się osacza i układa na sitach i suszy w słabo nagrzanym piekarniku.


Suszony korzeń pietruszki może być doskonałym dodatkiem do dań gotowanych, smażonych, pieczonych i duszonych, serów, zapiekanek z makaronem i potrawek. W praktyce jej zastosowanie ogranicza jedynie wyobraźnia wprawnego kucharza. Z suszoną pietruszką każde danie będzie znacznie smaczniejsze, bardziej aromatyczne i cenniejsze o wiele ważnych składników pokarmowych.


Polecam, gdyż sama tę metodę stosuję od lat.




niedziela, 7 października 2018

Jesień to modowo bardzo wdzięczna pora roku.



Jesień podobnie jak wiosna, to modowo bardzo wdzięczne pory roku. Owszem, pogoda bywa kapryśna, ale wtedy żar z nieba już się nie leje i jeszcze nie wieje tak, że nie interesuje nas jak wyglądamy a liczą się przede wszystkim wygoda, komfort albo ciepło. W okresach przejściowych można pobawić się dodatkami i pokazać ciekawe zestawy.


Ja szczególnie lubuję się w chustach i szalach, bo nie cierpię wiatru i zimna na szyi. Drugą moją słabością są torebki, najlepiej proste listonoszki – na albo przez ramię. Do tego wygodne buty, najczęściej na koturnie. Przeglądając najnowsze oferty, rzuciłam jeszcze okiem na płaszcze i kurtki, bo jak by to powiedział mały, łysy mędrzec: „braki w garderobie wyczuwam”.


A czy Wy macie jakieś słabości na jesienne spacery? Piszcie, ciekawa jestem Waszych opinii.






piątek, 5 października 2018

Smart shopping – szybko, wygodnie i tanio!


Nie lubię chodzić po sklepach. Męczą mnie galerie handlowe. Uwielbiam za to zakupy online i w zasadzie 70% zakupów robię właśnie z kanapy, popijając kawę. Wygodnie, bo w domu. Nie muszę czekać w kolejkach do przymierzalni i kasy. Mam prawo do zwrotu towaru w terminie co najmniej 14 dni. Płacę w najdogodniejszy dla mnie sposób – kartą, przelewem lub gotówką.


Dostępność i wygoda niestety sprzyja wydawaniu kasy, tym bardziej, że my kobiety kupujemy oczami. Przycisk „DODAJ DO KOSZYKA” kusi, zwłaszcza gdy produkt schodzi, jak ciepłe bułeczki. Ponieważ jesień i zbliżająca się zima to pory roku, które sprzyjają wymianie i odświeżaniu garderoby, podzielę się z Wami moimi sposobami na trzymanie „w ryzach”. 


Po pierwsze – zacznij od planowania. Niby takie oczywiste, ale w praktyce wiemy, jak bywa. Gdy zobaczymy nowe spodnie – kuszą by kupić. Zapominamy, ze w szafie wiszą takie same lub podobne. Najlepiej więc spisać rzeczy, których brakuje lub za jakimi nowościami się rozejrzeć, w trakcie wymiany garderoby z letniej na jesienną. Z dziećmi jest łatwiej, bo wyrastają ze swoich ubrań w ekspresowym tempie lub są tak zniszczone, że należy je już wymienić. 


Po drugie – kupuj z głową. Wiem, że jesteście sprytne i rozglądacie się za aktualnymi promocjami. Ja też! Idealne są wszelkie akcje rabatowe. Zakupy trzeba zaczynać właśnie od znalezienia okazji. Bardzo lubię zaglądać na strony, które prezentują aktualne promocje z różnych sklepów.


Po trzecie – wybierz najlepszy moment. Wiem, nie zawsze można czekać (zwłaszcza zakup kurtek czy butów), ale w wielu przypadkach cierpliwość popłaca. Ot choćby „Black Friday”. Jestem pewna, że nazwa obiła Wam się o uszy, bo to jedna z tych rzeczy, które przywędrowały do nas zza oceanu. Na świąteczne zakupy poczekajcie do 25 listopada. Czas idealny, bo jeśli czegoś jednak nie upolujecie, to zostanie masa czasu na dalsze poszukiwania. 


A jak Wy planujecie zakupy? Macie już pomysły na prezenty świąteczne? 





środa, 3 października 2018

To prawdziwy skarb na talerzu.


Owoce w suszonej postaci jemy nader rzadko. Zwykle pojawiają się na naszych stołach przy okazji świąt bożonarodzeniowych. A to duży błąd. Suszenie owoców nie powoduje utraty ich wartości odżywczych. Dodatkowo wydłuża okres przydatności ich do spożycia. Lepiej owoce suszyć samodzielnie – w piekarniku lub w specjalnie do tego przeznaczonej suszarce elektrycznej – nie muszę udowadniać, że są zdrowsze. 


Suszone owoce zawierają szereg witamin. Suszone morele zawierają witaminę C, wspierającą odporność i beta-karoten (prowitaminę A), wspierającej wzrok, w śliwkach znajdziemy dużo witaminy E, poprawiającej stan skóry, a w skład suszonych jabłek wchodzą witaminy z grupy B, odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. 


Suszone owoce stanowią również źródło błonnika, który sprzyja dobremu trawieniu, pomaga regulować cukier i utrzymywać prawidłowy poziom cholesterolu. Jedzenie suszonych owoców to także gwarancja dostarczania organizmowi wielu cennych minerałów. Znajdziemy w nich: działające krwiotwórczo żelazo (brzoskwinie), kojący nerwy magnez (figi), dobry dla kości wapń (figi, daktyle, morele), zapewniający właściwą gospodarkę wodno-elektrolitową potas (morele), a nawet niezbędny dla pracy tarczycy jod (rodzynki). 


Kolejną zaletą suszonych owoców jest duża zawartość antyoksydantów (przeciwutleniaczy), czyli substancji, które zwalczają wolne rodniki tlenowe. Wolne rodniki mają szkodliwe działanie dla komórek, przez co mogą inicjować ich zmiany nowotworowe.


Suszone owoce są wysokokaloryczne, dlatego nie powinniśmy się nimi przejadać. Należy je traktować jako przekąskę lub zdrowy zamiennik słodyczy. Warto zaproponować je w takim charakterze dzieciom – zamiast cukierków czy czekolady. Osoby w dojrzałym wieku także powinny włączyć je do menu. 


Po suszone owoce powinniśmy sięgać częściej niż tylko od święta.