środa, 21 grudnia 2016

Święta tuż, tuż...

Tak jak obiecywałam, poniżej przygotowałam Wam sześć przepisów na świąteczne dania...

Barszcz czerwony najlepiej podawać z uszkami, które wypełnione są kapustą z grzybami. 

W naszej rodzinie, w jednym z uszek ukrywamy grosik. Wg przepowiedni ta osoba, która na niego trafi - będzie miała szczęście w finansach w Nowym Roku.

Lubię to szukanie przez domowników tego jednego, szczególnego "uszka"... 
 
Zupę grzybową najlepiej podawać z łazankami... 

Sami zbieramy grzyby, później je suszymy, by na wigilię móc z nich wyczarowywać wspaniałe świąteczne potrawy tj.: zupę grzybową czy choćby farsz do pierogów i krokietów... Jesteśmy pewni, że nie ma w nich dodatkowego białka (ha ha ha)... Grzybową również jemy z ziemniakami... ot, taka fanaberia...



Postna kapusta najlepiej smakuje z grzybami... Kapustę, corocznie, odkąd nie ma z nami taty, kisi mój brat Mariusz... Wychodzi mu ona wspaniale... Dobrze doprawiona i w sam raz ukiszona...

Kapustę stosujemy do krokietów i pierogów ale również na stole wigilijnym nie może zabraknąć jej samej...




Najsmaczniejszy kompot z suszu wychodzi z własnych, ususzonych jabłek, gruszek, śliwek...

Oczywiście dodajemy do niego garść rodzynek i goździków aby aromaty rozchodziły się po całym domu... Czujemy wtedy magię świąt...

Rozlewamy do pucharków... Babcia uwielbia jeść kompot z makaronem własnej roboty (oczywiście). Spełniamy jej "zachciewajki"...



Pierogi z kapustą i grzybami... Ulubione przez wszystkich domowników... Zawsze lepimy ich całą masę, aby móc je odgrzewać, podsmażać i... jeść...

Polane tłuszczem wraz z zeszkloną cebulką... Ach... już nie mogę się doczekać ich smaku... W tym roku z braku świeżych grzybów, musiałam troszkę przystopować z ich lepieniem.... Zeszłoroczne, suszone musiały starczyć  na wigilię...



Kutię przygotowujemy bardziej dla dzieci, ze względu na słodycz jaką ma w sobie...

Mama uwielbia ją przygotowywać, by później namawiać każdego z nas do jej konsumowania...

Dobrze jest zjeść choć łyżeczkę tego cuda, by poczuć wspaniały smak kresów...


Smacznego Kochani... 


Mam nadzieję, że święta spędzicie w gronie najbliższych, w spokoju i miłości... wspólnie śpiewając kolędy przy choince... U nas zawsze tak właśnie mijają... Rodzina jest najważniejsza, bo daje wsparcie, siłę i ogrom miłości... Dziękuję...










piątek, 16 grudnia 2016

Diagnoza: nowotwór! Jak rozmawiać z bliską osobą?



Już u kolejnej,  bardzo bliskiej mi osobie zdiagnozowano nowotwór… Tym razem nowotwór złośliwy: guz piersi… Coraz częściej nowotwory dotykają naszych bliskich a my nie potrafimy z nimi, o nich rozmawiać… Tematyka raka wprowadza nas w zakłopotanie… Z jednej strony strach spowodowany możliwością utarty kogoś bliskiego, z drugiej strony walka o jej/jego życie. Warto to zmienić! Zacznijmy rozmawiać i się wspierać… Nasze doświadczenia mogą pomóc…  



Jak rozmawiać z chorym na raka?



Dla osoby, u której zdiagnozowano chorobę nowotworowej,  to bardzo trudny czas. Ważne aby nie zostawiać jej z tym samej. Bądź przy niej, choćby tylko milcząc!



Pytaj tę osobę: „Jak mogę Ci pomóc?“, „Co mogę dla Ciebie zrobić?“.



Chora osoba często nie chce od nas wsparcia, pomimo, że potrzebuje takiej pomocy. Jeśli masz ochotę być z nią, nie czekaj, aż sama Cię o to poprosi (proszenie dla osób chorujących często jest trudne). Przejmij inicjatywę, dzwoń, oferuj swoją pomoc, gotowość i wsparcie na różnych płaszczyznach.



Nie udawaj, że Ci jest łatwo w takiej sytuacji! Nie mów choremu, że „wiesz co czuje“ i że „będzie dobrze“, bo nie wiesz, jak będzie! Pamiętaj, że najważniejsza, w byciu z osobą chorą na raka, jest szczerość! Udając i kłamiąc – tworzysz barierę między Tobą a chorym. Uśmiechaj się, słuchaj z uwagą i spokojnie rozmawiaj, bo to działa, na chorego, uspokajająco.



Nie udawaj, przed chorym, że łatwo możesz mówić o takich sprawach, bo to zawsze i dla wszystkich jest trudne. Nie udawaj, że wszystko jest w porządku, bo nie jest! Mów o swoich lękach, obawach i odczuciach.



Bardzo ważną sprawą dla chorych jest wyrzucenie z siebie męczących i złych emocji. Dajmy i pozwólmy, i choremu, i sobie wyrazić emocje. Nie kumulujmy ich, bo to działa destrukcyjnie w obie strony… Pozwól choremu na wykrzyczenie bólu i smutku!  Chorobie często towarzyszy agresja i bezsilność ale nie bierzmy złości chorego do siebie.



Daj sobie czas na odnalezienie się w nowej sytuacji. Otwórz się na chorą osobę. Najpewniej sama wskaże Ci drogę – towarzyszenia jej w tym trudnym czasie.



Czego nie należy robić podczas opieki/rozmowy z osobą chorą na raka?



Chory oczekuje normalności. Mimo, że choroba może ograniczać sprawność, pozwól bliskiej osobie na niezależność. Nie wyręczaj go, nie zabieraj mu jego autonomii W jego życiu wystarczająco dużo już się zmieniło.



Nie wiesz, co jest dobre dla bliskiej Ci osoby, nie jesteś na jego miejscu więc nie dawaj porad i nie pouczaj! To ją będzie irytowało..



Na pewno nie jest wsparciem mówienie, że wszystko będzie dobrze, że nie ma się czym martwić. Psychiczne wspieranie chorego to niezawodna obecność, gotowość do wysłuchania również gorzkich i trudnych słów, „bycie po jego stronie”, budowanie nadziei i podtrzymywanie jej gdy gaśnie. Wspieranie oznacza trwanie przy chorym bez względu na przebieg choroby i jego reakcje.



Większość chorych jest bardzo wyczulona, gdy się nad nimi litujemy, nie róbmy tego!



Nie lekceważmy skarg dotyczących przeżyć bólowych ani nie polemizujmy z doznaniami chorego. Na każdym etapie leczenia choroby nowotworowej dbajmy o komfort życia chorego i korzystajmy z poradni leczenia bólu lub pomocy poradni terapii paliatywnej czy hospicyjnej.


Trzy lata, trzy nowotwory, trzy różne doświadczenia… Chciałabym już raz na zawsze zamknąć limit nowotworów w „moim życiu” (mam na myśli rodzinę, bliskich oraz przyjaciół).



BĄDŹMY CZUJNI… I BADAJMY SIĘ!





Te ciacha to smak mojego dzieciństwa...

Przedwczoraj pisałam o orzeszkach i rurkach... Dzisiaj upiekłam ciastka ze skwarek... Kiedyś się dziwiłam, że z tak nielubianych (w dzieciństwie) skwarek, mama wyczarowuje takie pyszności... Przepis ten w naszej rodzinie jest przekazywany z pokolenia na pokolenie.... Dawno, dawno temu...
 
Składniki:

30 dag skwarek (przekręconych dwukrotnie przez maszynkę)
60 dag mąki pszennej
20 dag cukru
4 żółtka
1 szklanka śmietany lub kwaśnego mleka
opakowanie cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia

 Sposób przygotowania: 

Do przekręconych skwarek dodać resztę składników i zagnieść je na gładkie ciasto. 
Gotowe ciasto zawinąć w folię i włożyć na 2 godziny do lodówki, żeby się schłodziło. 
 Na maszynkę do mielenia mięsa nałożyć nakładkę na ciastka. Schłodzone ciasto przepuścić przez maszynkę. 
 
Ciasteczka układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce.Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok. 15 minut w temperaturze 180 stopni C do chwili aż się przyrumienią. Po wystudzeniu poprószyć cukrem pudrem lub polukrować.  

Chłopcy już podjadają... Muszę gdzieś je schować, bo inaczej świąt nie doczekają... Pieczecie już? 

Hej Ludzie, Idą Święta...






środa, 14 grudnia 2016

Orzeszki i rurki gotowe... już pachnie świętami...

Aby poczuć magię świąt najpierw trzeba włożyć wiele serca... w przygotowania...  Dzisiaj chcę Was namówić na wykonanie wyjątkowych ciasteczek... czyli orzeszków i rurek... Nie jemy ich na co dzień, ale od święta warto je upiec, by w tak wyjątkowych dniach, móc posmakować czegoś wyjątkowego... Najlepszą okazją są Święta Bożego Narodzenia...

Osobiście orzeszki i rurki przygotowuję wcześniej (około dwóch tygodni) by dzień przed wigilią napełnić je kremami... Wtedy są najlepsze...  Ciacho skruszeje, krem nada wyrazu... Ach... pycha... Tak więc Kochani poniżej podaję przepisy... Do dzieła:

Orzeszki

Składniki:
pół kg mąki, pół margaryny, 1 łyżka smalcu (ja stosuję olej kokosowy - smakują wyśmienicie i ciacho pachnie kokosami), 3 żółtka, 0,75 szklanki cukru, pół kwaśnej śmietany, 1 łyżeczka proszku do pieczenia...

Wykonanie:
Ciasto zagniatamy jak na pierogi, dzielimy na małe kulki i pieczemy w foremkach na orzeszki.

Masa:
1 kostka masła, 1 szklanka cukru, 2 jajka, 25-30 dag zmielonych orzechów...

Jaja ubijamy z cukrem na parze. Ucieramy masło. Wszystko łączymy (jaja, masło, orzechy). Masą napełniamy połówki orzecha, a potem złączamy dwie części, aby powstał cały orzech...



Rurki

Składniki:
pół kg mąki, 1 kostka margaryny, 1 kwaśna śmietana

Zagniatamy ciasto jak na pierogi. Ciasto rozwałkowujemy, kroimy w paski i owijamy nim foremki w kształcie rurek. Można je obsypać cukrem (przed pieczeniem) bądź polać płynną czekoladą (po upieczeniu i nałożeniu kremu).

Nadzienie wg uznania. Można stosować masę budyniową ja stosuję następującą:
  • 1 duży jogurt naturalny gęsty
  • 200 g masła roślinnego
  • 3 łyżki cukru pudru
2 szklanki mleka zagotowuję z cukrem. Jajka miksuję z budyniami, cukrem waniliowym i szklanką mleka. Przygotowaną masę wlewam do gotującego się mleka i zagotowuję cały czas mieszając (by nie powstały grudki). 2 kostki tłuszczu ucieram, dodając po łyżce ostudzonego kremu. Rurki najlepiej nadziewać kremem za pomocą szprycy.



SMACZNEGO :) 

wtorek, 13 grudnia 2016

Swojskie wyroby... smakują najlepiej

Jak co roku, dwa tygodnie przed świętami, razem z mężem przygotowujemy swojskie wyroby... Kupujemy półtuszę... i do dzieła... 

W tym roku przygotowaliśmy kiełbasę ale zapeklowaliśmy ją w słoiki... Odpowiednio przygotowaną i doprawioną, gotowaliśmy przez około 1,5 ha aby móc ją wyciągać z piwnicy przez cały okres zimy... 

Pyszna.. z galaretką... najlepiej smakuje na świeżo upieczonym chlebie... Ach.. jaki aromat... i ten smak... 

Część kiełbasy podpiekliśmy w małej brytfance, stąd wiemy jaka wyszła... Na kanapki jak znalazł... Z płucek oczywiście przygotowałam farsz i ulepiłam pierogi... Rozeszły się w mig...

Na kuchni z "resztek mięsa" przygotowaliśmy tzw. świeżynkę... oraz smalec ze skwarkami, który w tygodniu wykorzystam do przygotowania pysznych ciastek... Nie wiem czy pamiętacie ale takie ciastka piekło się kiedyś bardzo często... Nie było dostępu do takich łakoci jak dzisiaj więc stosowano różne sprawdzone, babcine przepisy... Jak upiekę to udostępnię Wam przepis i zdjęcia...


Szynki zanurzyliśmy w tzw. ropie... W sobotę będziemy wędzić... Na święta będzie jak znalazł...

Weekend minął nam więc pracowicie ale efekty są widoczne...

Mam nadzieję, że choć trochę Was zainspirowałam... być może przygotujecie coś sami... bo to, że będą smakowały domownikom nie ulega wątpliwości... 

Ach zapomniałam, przepis na swojską kiełbasę:

mięso, sól, pieprz, woda, słodka papryka w proszku, gorczyca, czosnek, cukier, sól peklowa, gałka muszkatołowa, troszkę tymianku...


Zmiel mięso. Możesz użyć na przykład dwóch części wieprzowego i jednej wołowego lub z indyka, w zależności od upodobań kulinarnych. Ważne, by razem było go 5 kg. Powinno też być chude, by kiełbasa nie była za tłusta, oraz pozbawione ścięgien. Wieprzowina powinna być zmielona grubiej, niż wołowina lub indyk. Wymieszaj mięso z kopiastą łyżeczką świeżo zmielonego czarnego pieprzu, trzema łyżkami słodkiej papryki, małym opakowaniem gorczycy, 5-6 ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę, 2 łyżkami cukru, 18 dag peklosoli, gałką muszkatołową według uznania (nie za dużo). Zagnieć wszystko dokładnie, aby składniki równomiernie się rozłożyły. Spróbuj, czy nie trzeba bardziej przyprawić. Dodaj szklankę wody i ponownie zagnieć. Jeżeli trzeba, dodaj jeszcze trochę wody, ale najwyżej jeszcze jedną szklankę. Przykryj mięso i zostaw na około 2 godziny. Kiełbasa prawie gotowa. Można nią, za pomocą maszynki, napełnić flaki i dodatkowo uwędzić albo jak my to zrobiliśmy - napełniliśmy słoiki, włożyliśmy do piekarnika, w którym "peklowała się" około 1,5 ha... Można też bezpośrednio włożyć do brytfanki i upiec w piekarniku (około 40 min).


Smacznego :)


sobota, 10 grudnia 2016

Przemoc to naruszenie prawa i dobra osobistego jednostki...



Od kilku tygodni śledzę doniesienia dotyczące przemocy wobec małych dzieci… żon… zwierząt… Nie mogę pojąć tych zjawisk. Cóż takiego się dzieje w naszej ludzkiej psychice, że co niektórzy sięgają do takich form agresji?

  • Jakim trzeba być zwyrodnialcem aby zabijać, lub znęcać się nad kilkumiesięcznym lub letnim maleństwem?
  • Jakim trzeba być degeneratem aby znęcać się fizycznie i psychicznie nad żoną lub mężem (takie rzeczy się zdarzają)?
  • Kim trzeba być aby dusić, przypalać zwierzęta lub stosować inne naganne i niedopuszczalne zachowania?

Wyjaśniam pojęcie - „przemoc” to intencjonalne działanie lub zaniechanie jednej osoby wobec drugiej, które wykorzystując przewagę sił narusza prawa i dobra osobiste jednostki, powodując cierpienia i szkody.


O przemocy możemy mówić wtedy, gdy zostaną spełnione 4 warunki:

1. Jest to intencjonalne (celowe, przemyślane, świadome) działanie lub zaniechanie działania

2. Jedna osoba ma wyraźną przewagę nad drugą

3. Działanie lub zaniechanie jednej osoby narusza prawa i dobra osobiste drugiej

4. Osoba wobec której stosowana jest przemoc, doznaje cierpienia i szkód fizycznych i psychicznych


Jest to intencjonalne działanie lub zaniechanie działania. Ktoś sądzi, że wie co jest dla drugiego dobre lub daje sobie prawo do decydowania w jego imieniu. Jest, przy tym, „święcie” przekonany, że ten drugi powinien mu się „bezwzględnie” podporządkować i zaspokoić jego „jedynie słuszne” życzenia. Mając najlepsze intencje, chce spowodować, by było tak, jak on chce.


Nieważne jest tu stanowisko drugiej osoby, jej zdanie, chęci i potrzeby - ma być tak jak on sobie życzy i „to już”, „natychmiast”, „bez dyskusji i gadania”. Całe szczęście, że coraz częściej ludzie reagują na takie zachowania. Kiedyś nikt nie chciał się mieszać do takich spraw… A bo to sąsiad lub znajomy… Co mnie to obchodzi? Sami niech sobie układają życie…


No nie tak Kochani! Na takie zachowania zawsze musimy reagować! Ofiara często nie ma wsparcia w takich sytuacjach i nie wie, że może skorzystać z pomocy prawnej ale i nie tylko… Wszyscy wiemy, że są takie instytucje, gdzie można się zgłosić i powiedzieć o problemie, i na 1000% ludzie będący w takich miejscach - pomogą w tak ekstremalnych sytuacjach…


Trzeba być jednak zdeterminowanym i podjąć tę trudną decyzję! Warto zdawać sobie sprawę, że ofiara z czasem, często przejmuje punkt widzenia sprawcy i zaczyna myśleć, że rzeczywiście „sama jest sobie winna”. Jej częste przekonanie, że to od niej zależy postępowanie sprawcy - jest iluzją!


Role – „sprawcy” i „ofiary”, dokładnie pokazują kto co robi: sprawca - sprawuje przemoc, a ofiara ponosi szkody; sprawca jest w ataku, a ofiara w obronie.



Reagujmy! Jest tylu wartościowych ludzi, z którymi możemy wspólnie iść przez życie… Nie pozwalajmy na niszczenie naszego życia, mamy je tylko jedno! Żyjmy i bądźmy szczęśliwi…